środa, 27 sierpnia 2008

O Biwaku Słów Pare...


Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za czterema lasami, za Przegubem w starej chacie zwanej biurem @ pewna bliżej niezydenfikowana osoba wpadła na genialny pomysł! Pomysł organizacji biwaku komitetowego! Idea ta zjednała sobie tysiące zwolenników, do biura AIESEC ustawiały się długie kolejki, niektóre osoby czekały nawet po kilkanaście dni...najazdu rzeszy biwakowych fanów nie przeżyło okno w „dwójce”- na pamiątkę tej chwili okno nadal pozostaje popuste! Chętni musieli przejść szereg testów wytrzymałościowych i psychologicznych. Najwytrwalsi stawili się 23 czerwca o 7 rano na Dworcu Głównym PKP we Wrocławiu. Widok napawał przerażeniem i podziwem...wypchane plecaki, torby konserw, kusze, śpiwory, namioty, latarki, wykrywacze metali i oni...19 śmiałków! Marta R, Madzia Dz, Ola Ś, Kamila S, Marek K, Łukasz S, Pawel P, Tomek S, Piotrek M, Mateusz P, Magda M, Justyna D, Kasia W, Mateusz B, Sebastian S, Bartek W, Kasia K, Krzysiek I, Michał D (Chyba nikogo nie pominąłem?)po paru godzinach ciężkiej męczącej podróży pociągiem znaleźli się na miejscu, przywitała ich piękna, słoneczna pogoda oraz kilometrowy marsz z bagażami na plecach ( no z wyjątkiem Łukasza S -miał walizkę). Wyselekcjonowana grupa do zadań specjalnych udała się następnie w poszukiwanie miejsce noclegu. Wyprawa ta zakończyła się wielkim sukcesem. Na cześć zwycięstwa LCP Marta R wydała wielki na bal na sto par nad jeziorem a następnie na polu namiotowym. O przyjęciu ćwierkały wróble w promilu najbliższych 300 metrów, nie dziwi więc sytuacja gdy na balu pojawili się nieproszeni goście! Złym charakterom najbardziej do gustu przypadła Ola Ś precyzując.. jej plecak który to stał się łupem złoczyńców.
W krainie zapanował smutek i przygnębienie, biwakowicze postanowili więc udać się nad pobliskie jezioro gdzie wygrzewali się w słońcu, pili drinki, kąpali się w krystalicznie czystej wodzi oraz grali w piłkę wodną. AIESECowcy postanowili także trenować przed zbliżającym się kolejnym rokiem ciężkiej pracy- mecze siatkówki (KAMILKA! KAMILKA!- wymiatała!), przepłynięte kilometry w wodzie oraz przebieżki do sklepu co rano w poszukiwaniu czegoś przypominającego wodę- wszystko to nie było im obce! Owe wizyty zapoczątkowały bardzo owocną współpracę pomiędzy babcią ze sklepu a biwakowiczami, podpisany partnership jest tego najlepszym dowodem. Marek, Bartek, Matti i Major postanowili przypomnieć wszystkim jak działa zjawisko dyfuzji płynów...Marek ponadto okazał się miłośnikiem zwierząt oraz ujawnił swój ogromny talent muzyczny. Jego piosenka pt.: „Kupiłem sobie psa” okazała się prawdziwym hitem! Spodobała się do tego stopnia, iż przejeżdżający patrol Policji zapragnął nauczyć się słów owej pieśni. Niestety patrol nie przyłączył się do wielkiego odliczania podczas zachodu słońca oraz nie dał się nakłonić do całonocnego śpiewania piosenek, poezji i recytowania wierszy. Ponadto rozegrano I Mistrzostwa Świata w „CymberGaju”- jednak zwycięzca jest bliżej nieokreślony;)
Niestety wszystko co dobre, szybko się kończy. Po 3 dniach morderczych treningów biwak dobiegł końca, w pamięci uczestników pozostanie on jednak jako wyjątkowe doświadczenie. Z potwierdzonych informacji wynika, iż grupa ta jest zdecydowana jechać w najbliższym czasie na podobny wyjazd bo było po prostu MEGA!:) Zachęcając tym samym innych śmiałków do podjęcia wyzwania! Kto nie był niech żałuje!

PS.
http://www.youtube.com/watch?v=MKZ41sEYYXw&feature=related i wszystko jasne...
Siwinho

Brak komentarzy: